Dość długo nosiłem się z zamiarem stworzenia platformy, dzięki której mógłbym kontaktować się z podobnymi mi entuzjastami powerpopu i pop-punku w Polsce. Z doświadczenia wiem, że grupa to niemała, i - co ciekawe - nie ogranicza się tylko i wyłącznie do ultrapopularnych All Time Low czy Green Day. W końcu przeszedłem od myśli do słów, a od słów do czynów. Blog wydaje się najbardziej funkcjonalną opcją, która nie powinna mnie ograniczać, a jednocześnie - mam nadzieję - skłoni - mam nadzieję - licznie odwiedzających stronę gości do - mam nadzieję - zostawiania swoich kulturalnych, trafnych i ciekawych przemyśleń na łamach komentarzy.
Kilka pomysłów na usystematyzowanie swojej działalności mam, by wszystkie moje posty nie stanowiły w przyszłości szarej papki, by ewentualne notki można było łatwo odszukać. Postaram się również stworzyć kilka różnych cykli swoich wpisów - jakich? będzie można się przekonać w najbliższym czasie.
Blog z samego założenia ma być stricte muzyczny, ale zastrzegam sobie prawo do nielicznych odstępstw. Zdarzą się notki, które w żaden sposób nie będą związane z ogólną ideą bloga, ale tego typu sytuacje zdarzać się będą naprawdę od święta, na przykład po zdobyciu przez Barcelonę mistrzostwa Hiszpanii A. D. 2012.
Wędrówkę przez świat powerpopu, pop-punku i wszelkich tego typu gatunków muzycznych rozpoczynamy od grupy oraz utworu, od którego wszystko się zaczęło. Wszystko - w moim przypadku, gdyż to właśnie ten numer skłonił mnie do poszukiwań innych zespołów. Po kilku latach zdarza mi się jeszcze sentymentalnie powrócić do tego kawałka, lecz - z upływem czasu - coraz rzadziej i rzadziej...FM Static, kanadyjski band (co ciekawe o chrześcijańskich korzeniach, w niektórych swoich utworach zawarł odniesienia do Boga czy religijności), ma w swoim dorobku kilka bardziej znanych kompozycji, ale ta - Definitely Maybe - dzierży w moim prywatnym rankingu miejsce w pierwszej trójce.
Do rychłego zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz